Viagra Boys brzmią jakby goście z Beyond Dawn doszli do wniosku że życie jest jednak piękne i zaczęli coverować Talking Heads i Iggiego Popa. Jesteś umówiony z ziomkami na całonocne chlanie alkoholi wszelakich na plaży i nie wiesz co puścić sobie w drodze? proszę bardzo. Poznałeś w pubie piękną i wyuzdaną dziewczyne która ciągnie cię do motelu na ostre rżnięcie i demolkę pokoju? lepszego soundtracku dziś nie znajdziesz. Viagra Boys zapraszają.
Najbardziej brytyjski spośród szwedzkich zespołów powraca z nową płytą, na szaleństwo otaczającej ich rzeczywistości odpowiadając kwaśną satyrą i jeszcze większym szaleństwem.
Fajna ta nowa płyta, może nie jest tak oczywiście przebojowa jak debiut, może to nie tego typu szalona impreza, bardziej domówka z zielskiem i rzadkimi tańcami, czasami ktoś wrzuci na talerz jakiś lekki free jazz i jest przyjemnie.
A z poprzedniej epki kawałek Blue bardzo, ale to bardzo mi wchodzi.
kurz pisze: ↑4 lata temuCave World to kolejny pocisk od Szwedów.
Zajebisty jest ten Dance Melancholy Acid Punk, mnie kupuje w całości.
Odkryłem ich zajebistość właśnie dopiero od Cave World. Kiedyś coś tam włączyłem, ale podszedłem do tematu trochę po macoszemu. Poleciały ze dwa kawałki i tyle. Nuda (tak wtedy myślałem).
Nieco zawiedziony ostatnim Idles, tydzień temu wróciłem do Viagra Boys i tak słucham od czasu do czasu ostatniego wydania przekonując się co raz bardziej. Pozostaje sprawdzić starsze kawałki.