Królewski epic heavy/doom ze wspaniale dudniącymi bębnami.
The Golden Bough to jedna z najlepszych rzeczy, jakie się przytrafiły heavy metalowi w ostatnich 10 latach. Dotąd nie sprawdzałem jego następcy, bo tu jest już tak, że lepiej nie będzie. A tu 3 album na dniach.
Jak ktoś nie lubi Twilight of the Gods, to niech spierdala.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
yog pisze: ↑6 lat temu
Jak ktoś nie lubi Twilight of the Gods, to niech spierdala.
Znaczy że czuć też Bathory? Brzmi ciekawie.
Okładka też dobra. Rachmaninow walnął kawałek inspirowany tym obrazkiem. Chociaż oryginalna wersja okazała się dla niego zbyt mało black metalowa. The piece was inspired by a black and white reproduction of Arnold Böcklin's painting, Isle of the Dead, which Rachmaninoff saw in Paris in 1907. Rachmaninoff was disappointed by the original painting when he later saw it, saying, "If I had seen first the original, I, probably, would have not written my Isle of the Dead. I like it in black and white."
yog6 lat temu
Tormentor
Posty: 17820
Rejestracja:9 lat temu
yog
Ano to jest taki heavy, który chyba jest bardziej tradycyjnym doomem za sprawą temp i perki starannie naśladującej Bathory okresu Twilight + Blood on Ice (głównie to pierwsze). Wokal pewnie nie podejdzie każdemu, ale z czasem zacząłem bardzo sobie cenić, że nie brzmi jak jakiś śpiewak, bo wczucia to mu nie braknie, a lekkie fałsze w takich klimatach to wręcz są bym powiedział wskazane dla lepszej wiarygodności. Są to takie hymny śpiewane przez zakon rycerski na skraju upadku, żarliwie jednak wierzący, że ideały i cnota zwyciężą.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
yog pisze: ↑6 lat temu
Są to takie hymny śpiewane przez zakon rycerski na skraju upadku, żarliwie jednak wierzący, że ideały i cnota zwyciężą.
Ja pierdole ty to potrafisz zachęcić do przesłuchania czegoś. Sprawdzę.
Też se sprawdziłem o czym mowa. Muzycznie jak na Heavy jest bardzo, bardzo fajnie, wręcz świetnie, lecz zbyt dalekie to jednak od płyt Bathory, których do dziś lubię słuchać — brak w tym BM-u. Jakbym się cofnął w czasie o te 35 lat, gdy Heavy było u mnie na topie, to z wielką ochotą bym do takich nagrań wracał, lecz już nie dziś. Okazjonalnie w chwili jakiego natchnienia dawnym duchem, mogłaby swbodnie przelecieć i cała ich dyskografia z BC, ale płyt se bym już nie kupił.
BTW. Wymyślając krasomówcze opisy i zawiłe metafory niestety lepszej muzy się nie stworzy, niż nią rzeczywiście jest - choć na niektórych to tak dokładnie działa (nie odnaszę sie tu do powyższego przypadku).
Aktualnie takie cudne zestawienie płyt naprzemiennie jest wałkowane:
Ja w klimatach raczej „lżejszych” ostatnimi dniami: Z pamięci:
ORPHX - Sacrifice
Próchno - Próchno
M. Trzaska - Orangeada
Miłość - Asthmatic
Ale tez sporo aktualnych nowości:
Trup, Destruction, Sacred Reich, Mgła
Katowałem tez split Evil Spectrum & Uttertomb - to polecone przez @Pioniere
A opis muzy oczywiście jej nie stworzy, ale może być inspiracją do zajrzenia na nowo (np.) i znalezienia czegoś, czego wcześniej się nie czuło/słyszało.
yog6 lat temu
Tormentor
Posty: 17820
Rejestracja:9 lat temu
yog
Do Psychostasii regularnie sobie wracam przez ostatnie tygodnie czy miesiące. Czasem raz poleci, czasem kilka i powiem, że prawie tak dobre to jest, jak Demilich. Doskonałe, po fińsku wykręcone grzybami riffy są tu pogrywane, a i perkusista zacnie miesza.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
@Vortex Jak to jest z tym Thy Art is Murder? Warto? Znam kilka singli i je lubię, bo to naprawdę porządny deathcore jest, a raczej nie lubię takiej muzyki.
UP THE VERONICAS
KIERWA TAKE ME ON THE FLOOR TARARATA TARARARA
yog pisze: ↑4 lata temu
polerowanie niemca to kwestia zdrowotna!
yog6 lat temu
Tormentor
Posty: 17820
Rejestracja:9 lat temu
yog
〇 - Null & Void
Destroy their modern metal and bang your fucking head
- kurde dobre
- pierwszy miks który poszedł do szafy na prawie 20 lat, John jako basista był klasyczny do bólu, ale kiedy chwytał za elektryka pojawiają się takie rzeczy jak "riff" i feedback w Fire of the Mind - noise rock dla zespołu folk
- wpadłem na to przypadkiem i o dziwo jak na postmodernistyczny miks wszystkiego nie jest głupie, Dead Can Dance, względnie Angelic Process gra black metal z porządnym godfleshowym automatem, to co początkowo brałem za ambientowe wtręty z samplera, to są chyba wokale
Blind pisze: ↑6 lat temu
@Vortex Jak to jest z tym Thy Art is Murder? Warto? Znam kilka singli i je lubię, bo to naprawdę porządny deathcore jest, a raczej nie lubię takiej muzyki.