yog pisze: ↑7 lat temuLLN to Burzum do kwadratu - jak mówisz o szumie w przypadku pierwszych płyt Varga, ale LLN jest dla Ciebie okej, to po prostu świadczy wyłącznie o tym, że Burzum wnikliwie nie słuchałeś. O ile w ogóle, to chyba albo w marnej jakości mp3, albo z youtuba.
Zakładasz, że nie słuchałem, bo wydaje ci się, że wszyscy muszą podziwiać, tkwisz w przekonaniu, że wszystko to zasługa Burzum. I właśnie z takiego błędnego rozumowania bierze się pełno niesłuchanych później kapel. Może to ty powinieneś zmienić swoje zaściankowe myślenie i posłuchać starszych niż Burzum nagrań z bardziej otwartym umysłem? Może i słuchasz, ale nie wyłapujesz z nich tego, co trzeba.
Oczywiście jestem w stanie zrozumieć działanie pod wpływem nostalgii, bo sam często lubię wracać do zespołów, o których na dzień dzisiejszy nie koniecznie mógłbym się pochlebnie wypowiedzieć. Co do Filosofem to śmiem wątpić, że wpisze się do historii jako pełnosprawny black metal, patrząc na to, kto obecnie go słucha.
Burzum to miał największy wpływ na black metal jak była powódź wszystkich tych depresyjnych płaczków, całe szczęście ta moda ustała, i teraz podziemie więcej czerpie dobrego od samych Czarnych Legionów.
Moim zdaniem black metal nigdy nie miał się lepiej, a to może być pewna reakcja na to, że Varg w końcu pokazał swoje prawdziwe oblicze, więc ludzie podświadomie dążą do prawdziwości, której niewiele było, gdy black metal jeszcze raczkował i znajdował się w powijakach.
Nie będę się rozpisywał i rozkładał na części pierwsze muzyki Czarnych Legionów w wątku o Burzum, ale jak chcesz, nie omieszkam przejść do tematu o nich i tam rozważać i analizować strukturę utworów.
LLN to złożone pojęcie składające się z wielu członów i jeżeli mówisz, że słychać tam jedynie wpływy Burzum to grubo bagatelizujesz.
LLN to zła muzyka czuć w niej złowrogą aurę, specyficzny klimat jakiejś tajemnej sekty, a miejscami są wręcz klimaty punkowe i bliżej im do Peste Noire niż Burzum. Oczywiście są elementy depresyjne, ale mimo wszystko poszło to w innym kierunku, dla mnie w Burzum jedynie czuć płacz cierpiących na samowstręt białych orków.
Główne co oni wzięli od Burzum to chyba produkcję, ale nawet nie to bo jest o wiele gorsza, bardziej autentyczna, homemade recording.
Całokształt ideologiczny kreowali na motywach "Norweskiej Mafii", czyli rodziny black metalowej, którą Varg oficjalnie potępił.
W tamtych czasach wiele zespołów nagrywało w lo-fi, chociażby Bathory na "Blood Fire Death". . który radzę słuchać pod kątem black metalu.
Na "klimatyczny" black metal moim zdaniem miał większy wpływ Bathory itd. niż Burzum, jeżeli ty wszędzie słyszysz Burzum, to oznacza, że jesteś stronniczy i działasz na jego korzyść.
Tutaj szybka wklejka z wiki, bazująca na oficjalnej wypowiedzi Włada Drakksteima na temat głównego źródła inspiracji:
Regarding their influences, Wlad Drakksteim of Vlad Tepes referred, in an interview with Petrified magazine, to Hellhammer and especially Bathory: "Every True Black Metal Horde should play in old Bathory style."When asked about the "Norwegian Black Metal Mafia", he said, "Norwegian mafia did lots of 'bad' things to this world. With Euronymous death MAYHEM is definitely dead and it's better like that as it will help Black Metal to return to darkness. [Euronymous] must be in peace now so I don't complain [lament?] him. And about Varg Vikernes (BURZUM) I don't have any opinion. WE have OUR opinions and he certainly knows them so..."
Co jest ciekawe, bo jeżeli miałbym coś porównać do Burzum wśród Czarnych Legionów to właśnie Włada Palownika, ale jako o wiele bardziej dojrzały owoc. Z innych nowinek to Vordb, na swojej prywatnej stronie poświęconej Legionom napomknął coś o klasyce z lat 80, wymieniał Voivod, jako chyba jedyny konkretny zespół poza metafizycznym bełkotem. Moim zdaniem największy wpływ na rozwój Legionów miało inspirowanie się sobą nawzajem. Słyszałem wielu naśladowców, ale nikt nie jest w stanie podrobić tego specyficznego klimatu, który udało im się wytworzyć w autentycznie obskurnych warunkach.
Black metal, jaki teraz znamy, tak czy inaczej by powstał bez wkładu Burzum. Kwestia tylko, czy byłaby to taka fanatyczna niszowa muzyka, bo główna zasługa Burzum nie tyle tkwi w odkrywczej muzyce a w wypromowaniu tego stylu gry. W zasadzie Varg to był pionek Euronymousa, który dobrze odwalał szopkę i równie dobrze można by kogokolwiek wykorzystać do tego celu. Varg za sprawą Euronymousa miał podane wszystko na tacy, poczynając od koszulek Venom, a kończąc na nagraniach Bathory. A to, że kaleczył i nie umiał grac to inna sprawa, tak, wszystko jest dziełem przypadku, a nie jego geniuszu kompozytorskiego. Może po części zawdzięczamy to jego autyzmowi, bo nie okłamujmy się, po prostu chłopak laropwał i w głębi duszy pragnął komponować klimatyczną muzykę do gier fabularnych. Co do jego ambientowej muzyki to podobne brzmienia można już znaleźć we wczesnych wydaniach Dead Can Dance. Burzum nie miał wcale złożonej mechaniki, służył po prostu jako zapalnik, a Euronymous poświęcił się jako ofiara dla dobra rozwoju gatunku...
Jeżeli naprawdę uważasz, że nikt nic lepszego od Burzum nie nagrał w lo-fi, od tamtych czasów to polecam się zaprzyjaźnić z Moonblood, ale wygląda na to, że Brutalland nawet nie wie co to bo brakuje ich wątku, to z kim ja rozmawiam? A na chwilę obecną warto się zapoznać, a nawet trzeba, z całym kompozytorskim geniuszem srogiego pana Swartadauþuza, Burzum to przy nim pestka! Szwedzi zawsze równo orali Norwegów.
yog pisze: ↑7 lat temu
Nie mam również pojęcia, skąd info, jakoby Krystian nagrywał coś z musu.
Wielokrotnie się zapierał, że nigdy nie chciał zostać muzykiem, może jeszcze powie, że Euronymous go do tego bluźnierczego czynu siłą zmuszał, żeby wyeksploatować jego "geniusz" do złych celów! W sumie nie zdziwiłbym się, biorąc pod uwagę, jakiego ostatnio z siebie robi świętoszka i ofiarę, z odrazą plując na black metal. Jeżeli nie z musu to, po kiego diabła to nagrywał, żeby zarobić na życie?
Oczywiście, black metal to nie tylko muzyka i nie należy jej rozpatrywać tylko pod tym kątem, ze względu, chociażby na patologiczne okoliczności, w których powstawał. I ja pod tym kątem również oceniam Varga jako zakałę gatunku. Szkoda, że nikt tutaj poza mną nie odważył się nigdy podjąć krytyki Varga, ale zawsze musi być ten pierwszy raz.
porwanie w satanistanie pisze: ↑7 lat temu
Czyli w sumie wszystko sprowadza się do jakiejś Twojej osobistej traumy i dorabiania do niej ideologii?
Chciałem to polubić, bo przecież opinia publiczna nie może się mylić. A w przypadku Varga to nie miała czasem miejsca jakaś trauma, gdy na De Mysteriis, Euronymous stal nad nim z batogiem?