@porwanie w satanistanie
Te nowsze KSM to - wydaje mi się, nie wiem - jest rozwinięcie tamtej koncepcji, tego dążenia do jedności z pustką (nie do końca pustką, bo chaosem), oswajanie się z tym, że poza nicością nie ma nic więcej i na nic więcej liczyć nie można. Dla mnie to samo w sobie rozkminianie egzystencjonalne jest eskapizmem jako takim, ucieczką w głębokie myśli, zamiast stawiania czoła trudnej codzienności. I tak samo depresja - to też pewna forma eskapizmu, a osoba nią dotknięta znajduje w niej pewne ukojenie. W emocjonalnej pustce, jaką ta oferuje. Osobiście nie widzę ani w tych ćwiczeniach w marności, ani w jednoczeniu się z pustką wielkiego mroku. Bo to jest mrok filozofów, na własne życzenie, a istnieje też namacalna ciemność, niezrozumiała, niepojęta i przytłaczająca.
Mam wrażenie, że po prostu szczęśliwie nie widziałeś, jaką reakcję łańcuchową wywołuje poważna choroba psychiczna i jakie horrory w otoczeniu danej osoby tworzy, jak ta czerń dotyka kolejne osoby, niczym ten demon skaczący z jednego opętanego na kolejnego, pożerając wszelkie światło wokół nich, zaciemniając wizję i zaburzając ocenę faktów. Pełnia władz umysłowych nie jest gorsza. Nigdy. Konfrontacja z własnym syzyfowym żywotem bez celu to błahostka przy takiej schizofrenii, która niszczy wokół wszystko, co kochasz, która zabiera znajomych, rodzinę, przyjaciół tak długo, aż w końcu zostają tylko zamknięte drzwi i ściany oddziału.
Lęk to jest wtedy, jak nie wiesz, czy dana osoba będzie jutro żyła, a nie jak się zastanawiasz, czy bóg istnieje, istniał i jakie konsekwencje ma jego nieobecność czy też obecność. Tak choroba psychiczna, jak i te całe "ćwiczenia w marności" to formy eskapizm. Z tym, że w pierwszym przypadku, to często bywa bilet w jedną stronę do piekła. Przewidywalna pustka, mimo wszystko, zdaje się być nieco pozytywniejszym konceptem, niż niekończąca się, chaotyczna udręka.
deathwhore pisze: ↑7 lat temu
@yog z jednym bardzo mocno trafił chyba przez przypadek, a i ze szpitalami 100% zgody.
Takiś tajemniczy, a mnie zżera ciekawość!