Hajasz pisze: ↑2 lata temu
Ja tam nie mam problemu kiedy jestem na koncercie gdzie różnica wieku wynosi 20-30 lat wśród fanów. Fajnie to wygląda i oznacza, że zespół dalej ma szacunek i poklask.
Otóż to, to fajnie widać szczególnie na "legendach" jak Ironi czy inne klasyki...
deathwhore pisze: ↑2 lata temu
Ale to mało istotne, jaka jest młodzież w tej chwili i czego słuchają. Percepcję muzyki rozwija się tak, jak jakąkolwiek inną umiejętność. Słuch się kształci. Powiedziałbym nawet, że określenie metalu jako muzyki dla nastolatków jest całkiem nobilitujące dla metalowców, bo gros społeczeństwa zatrzymuje się w tej umiejętności gdzieś na poziomie wczesnej podstawówki. Czy to znaczy, że są gorsi? Nie, po prostu nie rozwijają swoich kompetencji w tym zakresie. Metal to właśnie takie granie dla nastolatków, bo gdzieś mniej więcej w tym wieku też większość ludzi zainteresowanych muzyką rozwija się na tyle, że wyjście poza najprostsze melodie i harmonie będzie dla nich zrozumiałe. Dodatkowo często skrajne emocje, których prezentacja w muzyce metalowej jest często kluczowa (i nierzadko doprowadzona do groteski) rezonują z nastoletnim duchem, targanym hormonami. Jednocześnie zazwyczaj pozostaje na tyle prosta, że właśnie nastolatek nie potrzebuje jakiejś niezwykłej edukacji muzycznej, żeby zrozumieć i docenić pracę muzyków.
Warto też wspomnieć, że ogromna część ludzi w wieku dwudziestu - kilku lat zaprzestaje muzycznych poszukiwań, przestaje rozwijać swój gust. Nawet sprawdzając nowe zespoły odwołują się do wzorców, które poznali i wyrobili sobie mając lat np 19. Dlatego "kiedyś to była muzyka". No była, skoro usilnie szukają kopii tego co poznali kiedyś, to wiadomo, że oryginały będą lepsze.
Można rzec, że to usilne przedłużenie, powrót do czegoś, czego już niema. Zawsze mówię, że pewne płyty to dla mnie wehikuły czasu.
TITELITURY pisze: ↑2 lata temu
Behemoth jest w tym sensie muzyką dla dzieci, że nie o muzykę tu chodzi, a o infantylny teatrzyk. Muzyka nie potrzebuje teatrzyku. Muzyka potrzebuje tylko i wyłącznie muzyki. Owszem, image może muzykę uzupełniać, ale kiedy zostają przekroczone pewne granice i mamy do czynienia z kiczem, wówczas muzyka staje się muzyką dla dzieci, a muzycy odstręczającymi pajacami. Ale nie dlatego nie lubię Behemoth, bo gdyby grał muzykę, która mi się podoba, słuchałbym jej nawet, gdyby Darskiemu kolega postawił kloca na tym jego dużym czole, a ten potem biegałby przed kamerami w "dzień dobry TVN" krzycząc, że jest brązowym jednorożcem. W muzyce behemoth muzycy są odstręczającymi pajacami, a muzyka jest miałka i skrojona tak, żeby trafiała w gust jak największej ilości ludzi. Behemoth mógłby nagrywać splity z Marduk, choć Szwedzi nie są odstręczającymi pajacami.
JPRD. Ale skoro mówimy o muzyce, to jakoś nie ma tam teatrzyku. Jak ktoś nie kupuje fizyczniaków, to nawet szaty graficznej nie zobaczy. Zatem co to za dziwne tłumaczenia. Masa ludzi nie chodzi na koncerty, skąd zatem ma brać inspiracje, by się czuć jak dzieciak?
Takie na siłę szukanie chuja do dupy.
A czy muzyka jest miałka czy wybitna to już totalny subiektywizm. I nie ma sensu tego omawiać.
Czy Behemoth to muzyka dla zabawy czy nie to już kwestia osobistego odbioru. I na pewno nikt nie ma tu licencji na idealne określenie.
Co dorosłego, że ma Nergal w dupie szatana? No nie wiem... może ma dystans do wszystkiego. Polecam. Ja też mam gdzieś maryjki i ich wrogów, będąc bezbożnikiem. Owszem w warstwie niesienia pewnych emocji rozumiem ten kostium i tyle.
Jak słyszę hasło koran: to mi się pojawia wielki uśmiech... A od kiedy koran wpływa na nasze codzienne życie? Co kebab mniej smakuje? To taki debilny zarzut, że tylko obrażone dzieci na tych, co odnieśli sukces mogą to ciągle podnosić.
Wyjdź matole na ulicę i krzycz, że Mahomet to pedał, a potem ,że Wojtyła to jebany pedał. Chętnie zobaczę, co będzie większą odwagą.
Użytkownika cechuje brak gustu i w ogóle elementarna słabość do tandety muzycznej.