Zaskoczyłem się jakbym poszedł do burdelu w Tajlandii, tylko na odwrót, bo zamiast chuja dostałem to, co powinienem był wreszcie dostać po latach prób przekonania się do tego zespołu, który ani mnie nie jarał kiedy poznawałem norweską drugą falę, ani nie jarał mnie później, kiedy stał okrakiem między heavy metalem i black metalem, nagrywając
New Wave of chujowy black metal. Ani mnie to grzało, ani ziębilo, to ich granie i przez lata odsłuchy kolejnych nowych wydawnictw kończyły się przełączaniem w połowie na coś innego. Mówiąc więc krótko, powracając do porównania z burdelem w Tajlandii, tym razem inaczej, niż w przypadku tajskich kurew, zajrzałem pod sukienkę i dostałem wreszcie to, czego oczekiwałem, choć może pizda nie jest dobrym zobrazowaniem muzyki i tu trochę moje porównanie kuleje. Chuj z tym.
Na okladce jakiś kosmos i w tekstach jakiś kosmos i zaiste ta muzyka jest kosmiczną! Więcej tu Blacku, nastrojowego i niebanalnego, świadczącego o tym, że Fenriz ma jednak pomysł na granie dobrej muzyki i jak tylko przestaje wzorować się metalową dyskoteką, to nagrywa dobre dźwięki. Albo po prostu zaczął wreszcie małpować dobre zespoły. Czwarty kawałek na tej płycie jest dla mnie arcydziełem, a brak wokalu tylko podkreśla jego nastrojowość oraz kompozycyjną nieoczywistość. Wolne tempa perkusji przy takiej różnorodności kompozycyjnej absolutnie mnie nie nudzą, choć w moim mniemaniu druga połowa pluty jest troszeczkę słabsza, może przez to, że piąty utwór powraca do poprzednio eksploatowanej, heavymetalowej motoryki. Wychodzi z całości faktycznie "kosmiczna" płyta, dla której wybór formy wyrazu z poprzednich wydawnictw okazałby się po prostu śmieszny, co świadczy o tym, że panowie przemyśleli to, co chcą nagrywać. I chyba wreszcie mogę to powiedzieć - Darkthrone wreszcie nagrał płytę, która mi się podoba. Jeśli po paru kolejnych odsłuchach nie ulegnie to zmianie, pierwszy oryginalny nośnik z logiem tej kapeli wyląduje na mojej półce.
Piękne jest to, że można się tak bardzo różnić w kwestii muzyki.
Co za sentymentalne pierdolenie.