Meldunek na temat stosunku do płyt Dakrthrone na przestrzeni dziejów - nic się nie zmienia
Tym razem przez kilka dni słuchałem sobie późniejszych materiałów. Słuchałem, odświeżałem, dawałem szansę itp itd. Stosunek mój do nich pozostaje niezmienny.
Circle the Wagons zajebista, z mnóstwem hitów z tytułowym na czele. Zajebiście świeża, chociaż odgrzewana po raz setny.
The Underground Resistance jeszcze lepsza, najlepszy album heavy-punkowo-doomowej ery, gdzie każdy numer jest 11/10.
Arctic Thunder ciut słabszy, ale poziomem przynajmniej równy
Krążkowaniu Wagonów 
i idealny w symbiozie heavy z doomem. Ogółem te trzy płyty to taka fajna trójca do której na wyrywki można wracać i zawsze będzie świetnie.
Potem widać już mielizny.
Old Star nadal zajmuje mało zaszczytne miano jednej z najsłabszych płyt Darkthrone w XXI wieku a już na pewno najgorszej odkąd zaczęli romansować z heavy. Znajdą się ze dwa dobre numery, a raczej jeden, ale poza tym to dość wymuszone dreptanie. Kolejny,
Eternal Hails....... to już na szczęście zwyżka formy. Nie jest to poziom wcześniej wymienionych, ale nie wywołuje bólu zębów i ma spory stosunek sztosów do niesztosów. I na ostatnim dużym pełniaku,
Astral Fortress mającym paradoksalnie jedną z lepszych okładek znowu opadli na dno a wręcz nawet i grubo w muł się zapadli. Nudne, drętwe, chujowe, wymuszone granie przyczernionego doom/heavy. Zdecydowanie najgorszy Darkthrone w XXI wieku. Płyta totalnie, mam wrażenie, na odjeb się i serio mam nadzieję, że na tegorocznej pójdą po rozum do głowy. Ja, jak zawsze, chętnie sprawdzę.