No Archgoat był w pytę Supporty się starały, ale jednak to nie ten poziom. Arcykozioł jak wjechał z buta, to od początku do końca było grubo i muzycznie i pod sceną. Tak należy grać prawdziwy black metal. Ugh!
Pozdro @DiabelskiDom
Przy okazji uzupełniłem sobie kolekcję ich płyt o ostatnie 2 pełniaki i koncertówkę.
SACRIVERSUM, DOOMSTER REICH, FUNERAL CULT, a to wszystko w moim mieście i charytatywnie... Panie, pewnie że idę
Link do wydarzenia
Polecam się wybrać, nowotwór mózgu w tym wieku to naprawdę przejebana sprawa dla rodziców, a przede wszystkim dla chłopaka. Pomagając można zobaczyć solidny kawałek Łódzkiej sceny, w tym reaktywowane Sakraczki. Jeśli ktoś nie może ale chce wesprzeć to link do zbiórki jest tu
Po trzech latach przerwy Metal Mine Festival powraca w nowej odsłonie jako impreza open air. Podczas dwóch dni wystąpią 22 zespoły. Festiwal odbędzie się w dniach 25-26 sierpnia 2023 roku. Pierwszymi potwierdzonymi zespołami są TAAKE ,GAEREA oraz 1914.
Już pierwsze zapowiedzi wskazują na obowiązkową obecność na terenie wałbrzyskiej Starej Kopalni podczas dwudniowego tym razem wydarzenia!
Ostatnio edytowany przez Szajtan3 lata temu, edytowany łącznie 1 raz.
Szajtan pisze: ↑3 lata temu
Po trzech latach przerwy Metal Mine Festival powraca w nowej odsłonie jako impreza open air. Podczas dwóch dni wystąpią 22 zespoły. Festiwal odbędzie się w dniach 25-26 sierpnia 2023 roku. Pierwszymi potwierdzonymi zespołami są TAAKE ,GAEREA oraz 1914.
Już pierwsze zapowiedzi wskazują na obowiązkową obecność na terenie wałbrzyskiej Starej Kopalni podczas dwudniowego tym razem wydarzenia!
Czwartym asem w rękawie Metal Mine Festival 2023 jest Rotting Christ.
drogo w chuj no i drogo w Bergen... ale skład mini a w sumie maxi. pojechał by...
Sprawdzam stan konta, zdolność kredytową i co mogę opchnąć z chaty celem sprzedaży. Żarcie nie problem, tydzień na chlebie tostowym (nie psuje się i nie wysycha) i paprykarzu szczecińskim uciągnę, nie pierwszy raz. Oby nic się w domu pokoju pralki bądź auta nie zjebało, to da radę.
A Bergen jest bardzo ładne.
Wczorajszy gig Ritual Death świetny, dla nich tam jechałem i nie zawiodłem się ani trochę. Najlepszy Lucek, bo z czaszko. Misthyrming także bardzo spoko, w sumie jakbym chciał się do czegoś dojebać, to nie ma do czego, bo brzmienie, energia, setlista były bez zarzutu. Nubivagant nuda, Kringa trochę mniejsza nuda
A dzień wcześniej zajebisty koncert DoomsterReich i Ulcera. Ci pierwsi to się tak wyrobili, że proszę siadać. Ulcer trochę nie moja bajka, ale też bardzo na plus. Dużo znajomych pospotykane, pogadane, pośmiane, wódeczki też coś tam się łyknęło.
Rozbrat... pisałem o nich monografię. Niestety czasy prac dyskietkowych. Pamiętam, że świeżo po tych akcjach z podpaleniem. Był tam pies, co mi spodnie poszarpał, jak szedłem po materiały. Koleżanka chodziła z kolesiem, co był tam bibliotekarzem, czy kronikarzem. Miałem dostęp do materiałów.
Fajnie, że taki zacny koncert jest.
Użytkownika cechuje brak gustu i w ogóle elementarna słabość do tandety muzycznej.
Zamknięcie trasy Entropii, Mordy Stigmaty oraz Sunnaty przebiegło bardzo fajnie. Na plus bardzo przekrojowe sety dwóch pierwszych hord, bo np w przypadku Mordy spodziewałem się standardowo odegrania całego ostatniego materiału a tu na otwarcie poleciał Inkaust, czyli otwieracz najlepszego materiału kapeli - Ansii. Do tego podbity saksofonem, który dodał nowego smaczku. Potem różne kawałki, oczywiście nówka też była promowana. Bardzo pozytywny występ, koledzy z zespołu również pogadani przed i po występie.
Otwierająca wieczór Entropia tak samo zapodała różne etapy swojej dyskografii, z naciskiem na poprzednią, Vacuum, którą zresztą także uważam za najzajebistszą. Trance i bity w ichnim post/blacku wypadają świetnie.
No i na koniec Sunnata. Tu mogę powiedzieć, że również na plus, aczkolwiek w paru miejscach aż się prosiło o przyjebanie większym ciężarem. Ale ogólnie występ niezły, mocno nasączony psychodelią znaną z ostatniego pełniaka.
W kwietniu na serię koncertów po Europie przylatuje amerykańskie Pig's Blood i chilijskie Verbum. W objazdówce towarzyszyć im ma słowacki Goatcraft. Zestaw ten zahaczy również o nasz kraj - w tej chwili w planach jest Chorzów i Warszawa, ale lista nie jest jeszcze definitywnie zamknięta.
Pod koniec czerwca w ramach trasy Summer of Diabolic Pain and Darkness 2023 zawita do Polski formacja Spectral Wound. Zagrają 28 czerwca w warszawskiej Hydrozagadce oraz 29 czerwca w poznańskim klubie Pod Minogą.
Nie wiem czy to odpowiedni temat na ten post ( w razie gdyby nie to niech moderator zadziała) ale szukam opcji transportu. Znacie się dłużej i lepiej więc pewnie jakieś transportowe ustawki robicie. Chciałbym zobaczyć Megadeth w Spodku ale brak chętnych. Samemu z Torunia w chuj drogo i daleko. Może jest ktoś kto organizuje wyjazd, ma ekipę z północy?
In the depths of a mind insane, fantasy and reality are the same.
Piękny koncercik D666 się wczoraj odbył w mieście Warszawa. Jak zawsze na najwyższym poziomie, do tego delikatnie odświeżona setlista. Bardzo ucieszyło mnie np Lone Wolf Winter, które słyszałem dotychczas na żywo maksymalnie raz. No i cover Kata, o którym od wczoraj klepie w internecie każdy, na czele z tymi, którzy jego wykonanie oglądali jedynie na YouTube. Ale zagrany między autorskimi numerami wypadł dość.... prosto
Supporty to jakiś dramat. Wtórne, nudne i dla gawiedzi
W Byczynie na pewno nie grali, na Metalmanii też, we Wrocku w 2016 szczerze mówiąc nie pamiętam, wydaje mi się, że nie.
Panzer Division Nightwish
yog3 lata temu
Tormentor
Posty: 17820
Rejestracja:9 lat temu
yog
No może i w Byczynie nie grali faktycznie, bo teraz ta setlista to same nowe kawałki była prawie (dosyć boooring jak dla mnie), ale ze 3 razy słyszałem i tak.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Edit: Booring? No cóż, dosyć dziwne określenie, bo sobie popatrzyłem w necie na to, jak wyglądały ich setlisty kilkanaście lat temu (przed wydaniem Wildfire) i znakomita większość się powtarza. Siłą rzeczy doszły nowe numery (które są akurat zajebiste, tak płytowo jak i koncertowo - Wildfire, Guillotine, Hounds at ya back), ale zawsze jest miejsce na coś z Phoenix Rising, na SS Metal, nawet na coś z debiutu. Zatem określanie obecnej setlisty w ten sposób brzmi jak dosyć ostre pierdololo
Ps. W związku z powyższym sprawdziłem też widziane przez siebie gigi i faktycznie, raz Lone Wolf Winter było słyszane. Ale w sumie też to wyżej napisałem.
DiabelskiDom pisze: ↑3 lata temu
Siłą rzeczy doszły nowe numery (które są akurat zajebiste, tak płytowo jak i koncertowo - Wildfire, Guillotine, Hounds at ya back) (...)
No widzisz, a dla mnie te numery to średniaki.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Rozwalił mnie ten wczorajszy Keep It Tr... tzn Helicon Metal Festival. Dawno nie byłem na tak całościowo dobrym recitalu. Ale po kolei.
Oglądnąłem tamże cztery kapele, bo na pierwsze dwie i tak byśmy nie zdążyli, poza tym wywalona rolada na jakiś Makaron i Gutter Sirens, które kojarzy mi się z jakiejś starej składanki Metal Hammer.
Pierwsza widziana, to krajanie z Evangelist, których poznałem dopiero wczoraj podczas koncertu a wcześniej czytałem tylko, że grają epic doom. Czyli zachęta do obczajenia jest, więc poganiając towarzystwo spod wietnamskiego lokalu stawiłem się punktualnie na ich wejście. Podeszło mi w chuj, tyle w skrócie. Muszę szybciutko sprawdzić jak to się broni w domowych pieleszach, bo ten faktycznie EPICKI doom grany przez Evangelist kieruje myśli ku Scald i Procession. Podniosły, napompowany, ale jednocześnie potężny i bardzo dobry wokal to główna siła ich muzyki i między innymi przez niego utwory kojarzą się z powyższymi. Do tego tak jak piszę, mnie nie byli znani nawet z nazwy, a tu wychodzi na to, że to jakiś kult (hehe) albo przynajmniej bardzo popularne, bo ludzi w ich koszulkach a przede wszystkim śpiewających teksty było bardzo dużo. Odkrycie weekendu.
Kolejni byli młodzieńcy z Venator, to tutaj się jakoś wielce nie rozpiszę, bo nie jestem jakoś fanem tych nowych hejwiorków, typu High Spirits, Riot City itp. Tzn nie, że nie lubię, ale jakoś mnie ta muza super nie rajcuje do puszczania w domu. Ale ogólnie publika skakała, bawiła się, wąsacz na wokalu zagajał HEJ HEJ HEJ a oni odkrzykiwali HEJ HEJ HEJ i wznosili piąstki w górę, refreniki wpadały w ucho, jak sobie tak oglądałem, to nawet przytupywanko jakieś się zdarzyło. Sympatyczny występ i w sumie tyle.
Smoulder. No tak, ich to chciałem zobaczyć. Baba na wokalu, do tego sympatyczna z ryja a tego traddoom/hejwiorek itp klimaty. Albumu słuchałem ze dwa razy i spoko, ale wrócić postanowiłem po sprawdzeniu na żywo. No i tak, jak oczekiwałem. Bardzo elegancki występ a pani wokalistka zupełnie niespodziewanie dla mnie wczuwała się w muzykę nie gorzej niż trzepiące się pod sceną grubasy, wywracające oczy, wznoszące ręce do nieba, i tańczące w połowie drogi między Kostrzewskim a derwiszami. Czyli właśnie to robiła; miny, przewracanie oczami, wywalanie języka, rzucanie się, obwiązywanie kablami ale uczciwie muszę przyznać, że było to bardzo urokliwe, bo ani nie przysłaniało całościowego wizerunku, ani nie przeszkadzało w śpiewaniu do rąbanych doom/heavy hymnów ku chwale fantasy. Muzyka Smoulder jest bardzo nośna i "śpiewna", bo jak nawet jakichś numerów nie znałem, to po pierwszym refrenie, drugi już mogłem śpiewać z Sarą i wznosić ręce w stronę pana bozi w rytm kawałków. Na pewno zachęcili mnie do powrotu do swej muzyki a i przy okazji sprawdzenia nowej płyty.
No i główna gwiazda. Atlantean Kodex. Czemu nikt mi nie powiedział, że oni mają na wieśle Avril Lavigne??? Bym poleciał po autograf na singlu Sk8er Boi. Ale dobra, żarty na bok. Półtorej godziny dojebali i z ręką na sercu z prawej strony muszę przyznać, że kto nie był, a lubi, to ma czego żałować. Na początku poleciały dwa kawałki z nowej płyty (tak mniemam, bo ich nie znałem), która miała jeszcze epizod w środku i pod koniec gigu. Na marginesie, to wszyscy wokół ryczeli z niej wszystkie teksty, to chyba jakaś strasznie popularna musi być, chociaż mnie osobiście nie podarła jak gazety. Ale leciały sobie te kawałki, pan wokalista śpiewał i elo. Jakoś 1/3 występu łącznie? Za to reszta to był cios za ciosem w postaci killerów z pierwszych dwóch płyt. Sol Invictus? Proszę bardzo. Atlantean Kodex? Zapraszam po scenę. A może A Prophet in the Forest? Taaaa. (na płycie nie rozpierdala mnie jak wiadomy środek, ale wczoraj wybrzmiał kozacko). A wiem, na pewno nie było Twelve Stars in Azure Gown! Kaczy chuj. Swoją drogą, to przy tym ostatnim ktoś w tłumie machał flagą Unii Europejskiej. Nie wiem, moja rozkmina nt tego numeru jest taka, że to żadne wartościowanie, tylko wykazanie, że Unia chyli się ku upadkowi i nic tego nie powstrzyma. Tym bardziej, że muzycy na to nijak nie zareagowali, w przeciwieństwie do radości z polskiej flagi z logiem swojej kapeli.
O, co do tej radości, to zarówno Atlantean Kodex, jak i Smoulder mieli na gębach wypisaną, myślę, szczerą. Z przyjęcia, z reakcji publiki, z wykrzykiwania tekstów swoich kawałków jeszcze zanim zaczęli je grać itp. Nie dostrzegałem w tym wyrachowania. Coś na zasadzie, jak Ross the Boss w Byczynie. Spoceni, widać, że zmęczeni, bo czerwoni na papie a dalej uśmiechnięci i żartujący, dziękujący itp. Brzmienie też podsumuję jednym zdaniem, bo nie mam absolutnie do czego się dojebać. Wszystko, co widziałem i słyszałem zabrzmiało świetnie pod kątem granej przez siebie muzy.Aż się zdziwiłem, tak po prawdzie, bo jak miało być tak z zegarkiem w ręku, trzymanie się rozpiski, to mogło zabraknąć go na dociągnięcie pewnych niunasów, a tu jednak było bdb+.
Cóż rzec na koniec, nie żałuję ani grosika wydanego na bilet, nawet mimo zmęczenia, powrotu o 4 nad ranem i upierdliwego kaszlu.
Byłem w lutym na Napalmie we Wrocławiu. Supporty jak dla mnie kurwina, a sam koncert też nie wypadł zbyt doskonale - ze względu na gorsze samopoczucie basisty Shane'a, który pograł tylko z 15 sekund pierwszego utworu, po czym poszedł i nie wrócił Jakiś techniczny zastąpił go w 2 różnych piosenkach (nie następujących po sobie w secie) - bo tylko te umiał zagrać pewnie.
Pojutrze Cannibale w Krakowie, potem Antigama i Redemptor - też w stolicy smogu, a dzień po nich Nile w Bielsku. Na I Am Morbid na pewno pojadę do Katowic i na Incantation do Zawiercia. A ten czeski Death Mass jest mocno kuszący, podobnie jak Transcending Obscurity Fest.
perun pisze: ↑3 lata temu
Byłem w lutym na Napalmie we Wrocławiu. Supporty jak dla mnie kurwina, a sam koncert też nie wypadł zbyt doskonale
To chyba byliśmy na dwóch różnych koncertach bo na moim supporty rozpierdalały począwszy od rewelacyjnego Escuela Grind a skończywszy na ND, który jako trio pozamiatał tych co dotrwali do samego końca.
perun pisze: ↑3 lata temu
Byłem w lutym na Napalmie we Wrocławiu. Supporty jak dla mnie kurwina, a sam koncert też nie wypadł zbyt doskonale
To chyba byliśmy na dwóch różnych koncertach bo na moim supporty rozpierdalały począwszy od rewelacyjnego Escuela Grind a skończywszy na ND, który jako trio pozamiatał tych co dotrwali do samego końca.
Pierwszy rozjebał , reszta tez bardzo dobrze a Napalm Death wiadomo Była Krew !!!!no i piwo z @Hajaszem było pite !