Billy Woods w niepodrabialnym stylu wjeżdża ze swoim nowym, dość nagle i zaskakująco wydanym albumem Church. Album wypada mniej eksperymentalnie od Aethiopes, ale trzyma podobny poziom i wagę artystyczną.
Muszę przyznać, że Woodsa można „brać” w ciemno. Materiał jest surowszy i momentami agresywniejszy od poprzedniego, ale wciąż posiada charakterystyczne „artystowskie” w dobrym sensie, flow. Bardzo dobry materiał.
DANGER MOUSE & BLACK THOUGHT - spotkanie lidera The Roots i producenta, którzy rzeźbili tę płytę de facto przez dobrych parę lat. A efekt tych spotkań to jedna z ciekawszych dla mnie płyt hip-hopowych ubiegłego roku (oczywiście, Billy Woods też, bardzo). Bije od niej doświadczenie starych wyjadaczy w każdym aspekcie, przy okazji na długo zahaczając się w głowie zaraźliwą melodyjnością (sample – majstersztyk). No i masa znamienitych gości (również tych, których niestety nie ma już na tym padole).
Moje ulubione albumy hip-hop/rap (najczęściej słuchane, tego typu sprawy - znam oczywiście około jednej milionowej klasyki i jednej pierdyliardowej nieklasyki).
Debeściaki:
Ghost Dog The Way of The Samurai Soundtrack - tylko ten co poniżej (plus brakuje niestety! gadek Whitakera, a powinny być - taką wersję mam tylko na CD, nie znalazłem jej na necie) reszta to szajs, także te oficjalne. Cóż czegoś tak dobrego w soudtrackach chyba nie słyszałem. Totalny hip trip soul jazz odjazd
Paktofonika Kinematografia - Nie trzeba przedstawiać
Miałem na myśli pewnego rodzaju klimat muzy, kojarzący mi się ze wschodnim wybrzeżem, brak złotych łańcuchów w wyrazie muzy, flow taki illbientowy. Zresztą lepiej byś swoje typy zapodał mój drogi jogusiu.
deathwhore3 lata temu
Tormentor
Posty: 4653
Rejestracja:9 lat temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej
deathwhore
GraveDiggaz znasz?
Nebiros pisze: ↑6 lat temuA w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
Najbardziej znany to tak był RZA, ale Poetic miał tak wyjebany flow, że chlopaki z Kalibra44 kradli od niego na potęgę.
Tytuł Six Feet Deep wskazuje klimat albumu. W mojej prywatnej czołówce płyt z rapem, chociaż takiej muzyki bardziej intensywnie słucham od niedawna. I cieszy mnie to bardzo, bo w chuj klasyków jeszcze przede mną.
Myślę, że powinieneś sprawdzić polecany tu wcześniej album The Goats.
Nebiros pisze: ↑6 lat temuA w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
Jeżeli komuś podoba się klimat, który sączy się z Trójki Cypress Hill, to szybko powinien zapoznać się z tą epką:
Jeżeli chodzi o klimaty Gravediggaz, soundtracku do Ghost Doga i okolic Wu:
Killah Priest - Heavy Mental
Killarmy - Dirty Weaponry
Inspectah Deck - Uncontrolled Substance
GZA - Liquid Swords (Klasyk, z tego albumu pochodzi jeden z największych rapowych ciosów jeżeli chodzi o beat, mianowicie 4th Chamber. Zwrotki też tutaj miażdżą. Imo top 5 zwrotek Rzy, Killah Priest też rozjebał totalnie. Później GZA i na końcu Ghost, chociaż ich zwrotki to również totalne ciosy w mordę)
Raekwon - Only Built 4 Cuban Linx (Klasyk)
Gravediggaz - The Pick, the Sickle and the Shovel (ich drugi album, ostatni w pełnym składzie)
Method Man - Tical (Klasyk, pierwszy solowy album członka wu. Najlepszy i najmroczniejszy z albumów Methoda.
"Jeżeli black metalowcy są ludźmi, to karaluchy również nimi są"
deathwhore3 lata temu
Tormentor
Posty: 4653
Rejestracja:9 lat temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej
deathwhore
Prawie wszystko z tej listy otrzaskane, Liquid Swords miazga na poziomie debiutu Wu Tang, a 4th Chamber istotnie, najlepszy na płycie.
Nebiros pisze: ↑6 lat temuA w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
kurz pisze: ↑3 lata temu
Miałem na myśli pewnego rodzaju klimat muzy, kojarzący mi się ze wschodnim wybrzeżem, brak złotych łańcuchów w wyrazie muzy, flow taki illbientowy. Zresztą lepiej byś swoje typy zapodał mój drogi jogusiu.
Mi się klimat ich muzy jednoznacznie kojarzy z Kalifornią, a złotych łańcuchów nie brakło jak Lowriderowali itp. Gatunku prawie już nie słucham i nigdy nie wsiąkałem jakoś bardzo głęboko, z zagranicy to w sumie poza Cypress Hill i Dja Shadowa całych płyt nie słucham praktycznie nigdy. Wszystko, co miałem na temat moich typów do powiedzenia zapewne się już dawno w wątku znalazło.
Gravediggaz ok, znam od dawna na zasadzie "ee kaliber a słyszałeś oryginał?", ale jak dla mnie do pierwszego K44 bez podjazdu.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
kurz pisze: ↑3 lata temu
Miałem na myśli pewnego rodzaju klimat muzy, kojarzący mi się ze wschodnim wybrzeżem, brak złotych łańcuchów w wyrazie muzy, flow taki illbientowy. Zresztą lepiej byś swoje typy zapodał mój drogi jogusiu.
Mi się klimat ich muzy jednoznacznie kojarzy z Kalifornią, a złotych łańcuchów nie brakło jak Lowriderowali itp. Gatunku prawie już nie słucham i nigdy nie wsiąkałem jakoś bardzo głęboko, z zagranicy to w sumie poza Cypress Hill i Dja Shadowa całych płyt nie słucham praktycznie nigdy. Wszystko, co miałem na temat moich typów do powiedzenia zapewne się już dawno w wątku znalazło.
Mylisz się. DJ Muggs przeprowadził się do LA z Nowego Jorku i początki Cypress Hill to dosyć mocno nowojorskie brzmienie beatów.
yog pisze: ↑3 lata temu
Gravediggaz ok, znam od dawna na zasadzie "ee kaliber a słyszałeś oryginał?", ale jak dla mnie do pierwszego K44 bez podjazdu.
Bez komentarza...
"Jeżeli black metalowcy są ludźmi, to karaluchy również nimi są"
yog3 lata temu
Tormentor
Posty: 17820
Rejestracja:9 lat temu
yog
"He moved to Los Angeles at age fourteen" czyli w roku 1982.
Okej, niech będzie, że się mylę.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Bo się mylisz. W kwestii instrumentalnej west coast to brzmienie takich płyt jak Chronic od Dr. Dre, debiut Snoop Dogg'a itp. Porównaj to sobie z brzmieniem Temples of Boom od Cypress...
"Jeżeli black metalowcy są ludźmi, to karaluchy również nimi są"
yog3 lata temu
Tormentor
Posty: 17820
Rejestracja:9 lat temu
yog
Wiem, jak brzmi g-funk albo NWA, a jak Cypress Hill na Black Sunday albo w Tequilla Sunrise.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
kurz pisze: ↑3 lata temu
Miałem na myśli pewnego rodzaju klimat muzy, kojarzący mi się ze wschodnim wybrzeżem, brak złotych łańcuchów w wyrazie muzy, flow taki illbientowy. Zresztą lepiej byś swoje typy zapodał mój drogi jogusiu.
Jak ktoś lubi SYNY, to ksywka 88 raczej nie jest mu obca. W 2020 wydał fajny album z Włodim. Producent w klimacie trip hopowym odnajduje się świetnie. Spokojne rzeczy, bez małpich krzyków, auto-tune'ów, kozaczenia, przeintelektualizowanej bajery i innego gówna.
nazwa płyty: W/88. @wendrowycz@kurz
blue_calx pisze: ↑3 lata temu
Jak ktoś lubi SYNY, to ksywka 88 raczej nie jest mu obca. W 2020 wydał fajny album z Włodim. Producent w klimacie trip hopowym odnajduje się świetnie. Spokojne rzeczy, bez małpich krzyków, auto-tune'ów, kozaczenia, przeintelektualizowanej bajery i innego gówna.
nazwa płyty: W/88. @wendrowycz @kurz
Ostatnio to w Empiku zwróciło moja uwagę... do jazdy w nocy fajny materiał.
Nie słyszałem, sprawdzę. 88 po zakończeniu Synów różnie mi pasuje, nie przemawiają do mnie za bardzo te rzeczy robione z Osą, Tonfą.. niby wszystko ok, ma być mrocznie i patologicznie, ale jakoś tak nie do końca. A może to Syny dwiema świetnymi płytami tak wysoko postawili poprzeczkę że teraz oczekuję bóg wie czego.
clipping. wydali serię płyt z remiksami, a dokładnie 4. Jeśli ktoś lubi absolutnie genialne Visions Of Bodies Being Burned i There Existed An Addiction To Blood to polecam. https://clppng.bandcamp.com/
Solówka Killer Mike’a z Run The Jewels,pierwsza po 10-letniej przerwie.
Przyjemne rapsy w soulowym sosie, ale głównie do posłuchania przy okazji oczekiwania na nowe RTJ.
deathwhore pisze: ↑2 lata temu
Ballady i Protesty to absolutnie dojebany album. Myślę, że np @@kurz powinien też sobie włączyć, chyba że za bardzo lewackie
Ej, Fisz Emade Tworzywo nagrali piosenkę, jedną z kilku, może kilkunastu, którą mogę puścić o każdej porze dnia i nocy, mając jakikolwiek nastrój i zawsze smakuje tak samo. Nie będę wam metalowcom tłumaczył, boście proste chłopaki.
Żart oczywiście. Narkotyk to po prostu sztos.
Czytałem posta epoxxa i już mam pobrane na tidalu. Ale dzięki za pamięć!