Nie, mylisz się - ta cecha depresyjności, nie jest przypisywana od thrashu, a od gotyku i to jest najbardziej znacząca różnica w pojmowaniu oraz przypisywaniu przez ciebie błędnie tej przywary.
Ode mnie Malgöth, czyli kanadyjski black/death metalowy wygar, który brzmi jak Funeral Mist zmiksowany z nieco zamulonym death metalem. Moim skromnym zdaniem na wyróżnienie zasługują tu również urozmaicone i rewelacyjne wokale. Do posłuchania poniżej:
Poza tym z info od Iron Bonehead, że 1 października wyjdzie debiutancki pełniak zespołu o nazwie "Glory Through Savagery", załączam też okładkę.
Pioniere pisze: ↑5 lat temu
@kurz gotycki heavy thrash, żadne tam depresje - w latach '90 "półki się od tego uginały", był dosłownie w każdym sklepie/kiosku muzycznym.
Z tym „depresyjnym thrash metalem” to był oczywiście taki delikatny żarcik, i, tak sądzę, też to określenie traktuje nasz szanowny Administrator i twórca świetnego loga Brutallandu.
Ale lele, interesują mnie podane przez cię pozycje, od których to się „półki uginały” w kioskach Ruchu. Jak rozumiem, masz na myśli dość mocny, gitarowo/bębnowo/basowy gotyk, powiedzmy takie wymieszanie Dark Wave z Heavy/Thrash Metalem? Nie bardzo kojarzę, a z chęcią poznałbym..
kurz pisze:
Ale lele, interesują mnie podane przez cię pozycje, od których to się „półki uginały” w kioskach Ruchu. Jak rozumiem, masz na myśli dość mocny, gitarowo/bębnowo/basowy gotyk, powiedzmy takie wymieszanie Dark Wave z Heavy/Thrash Metalem? Nie bardzo kojarzę, a z chęcią poznałbym..
Nie, chodziło to tą płytę FOG, która była wszechobecna w każdej muzycznej dziurze (*nie kiosku Ruchu) - nie był to nieznany ludziom zespół.
kurz pisze: ↑5 lat temu
Jak rozumiem, masz na myśli dość mocny, gitarowo/bębnowo/basowy gotyk, powiedzmy takie wymieszanie Dark Wave z Heavy/Thrash Metalem?
Od biedy The Nefilim - Zoon. Tylko, że to bardziej death metal.
Rogga Johansson i jego kolejny band To Descend, hołdujący starej szkole szwedzkiego grania dm-u pod Carnage i Autopsy, doczekał się debiutu, wydanego pt. Exorcism of Hope w meksykańskim Iron, Blood And Death Corporation.
@Vortex@Vexatus@CzłowiekMłot i inni fani dobrej os szwedzizny zbadajcie sprawę.
Vexatus5 lat temu
Tormentor
Posty: 6912
Rejestracja:9 lat temu
Lokalizacja: Raw Black Metal z rana jak śmietana!!!
Pioniere pisze: ↑5 lat temu
hołdujący starej szkole szwedzkiego grania dm-u pod Carnage i Autopsy
EPka "People of the Abyss" jest całkiem niezła i ma naprawdę konkretne brzmienie (choć gitara basowa jest trochę za bardzo wyeksponowana). Jeśli utrzymali poziom i brzmienie z EP to może być naprawdę dobra płyta. Zdecydowanie do obadania w najbliższym czasie.
Kolejna ponadprzeciętna pozycja w katalogu wydawniczym Godz Ov War . Pięć kompozycji będących gruzową mieszanką doom, death i black metalu. Krążek ma w sobie zarówno odpowiednią dawkę smoły i diabelstwa jak i swoisty, katakumbowy urok.
Świeżynka jeszcze ciepła, bo dziś premiera, z Brazylii. Black metal z death metalem i świetnie wkomponowane klawisze, które tworzą klimat, nie zmniejszając jednocześnie ciężaru muzyki.
Cześć, heil satan! Kochane Metale, kolorowe tapety na pulpit. To jeszcze raz ja. Czeski Unclean ( dobra nazwa dla metalowców, c'nie?), muzyka jaką się często wtedy grało także u nas, a więc te wszystkie Xantotole i Saurony, czyli nie jakaś zrzynka z norweskiej sceny, a własne pomysły. Jest spokojniej, jest damska wokaliza w tle growlu ( świetnie to wychodzi), nie boją się rozsądnie użyć keyboardu, a muzycznie trochę kojarzy mi się z grecką sceną, ale nie do końca. Zespół istniał, nie istnieje, najwięcej nagrali w latach 90., choć nie nagrali wiele, a ten pełniak popełnili w 1997 roku i jest to jedyne długogrające wydawnictwo na ich koncie. Prawdziwa perełka czeskiej sceny, podobnie jak Entrails, dostępna tylko na kasecie i wosku z tego, co mi wiadomo. Tematu zakładał nie będę, ponieważ i tak nikt niczego nie napisze, bo wy tylko war metal i war metal lub modne bzdury, poza tym serce by mi pękło, gdyby @Hajasz napisał coś złego o tej muzyce, a na pewno by napisał, ponieważ jest złośliwy, więc wklejam to tutaj, jak zwykle polecając Waszej uwadze ten nietuzinkowy, klimatyczny materiał, stanowiący kolejny dowód na mocarność czeskiej sceny. Gdybym miał plackomat, już bym to zamówił. A dla ciekawskich dodam jeszcze, że kawałek z tej płyty został zagrany jako cover na coverowym wydawnictwie Drudkh, więc kiedyś jakiś tam rezonans tej muzyki w świecie był.
EDIT:
jednak wpisałem w Google tytuł i nazwę płyty + cd i wyszło mi, że na cd też to wydali.
Szajtan pisze: ↑5 lat temu
Lubicie czarownice? W takim właśnie klimacie grają Ci panowie z Niemiec. Jeśli ktoś lubi wolny smolisty black metal z ciekawymi pomysłami, to zdecydowanie powinien zapoznać się z ich muzyką.
bardzo dobre, wpadłem na to kilka dni temu - Urfaustowe bardzo
There's something growing in the trees__Through time war prevails_____Wśród jeszcze żyjących kłamstw,
I think it's a different me________Thoughts fears cast aside_____Gnębiących ten Biały Ląd.. ____Face the consequence alone ____With honour - valour - pride
Créatures - "Le Noir Village", czyli francuskojęzyczny black metal godny polecenia
koncept album opowiadający historię małej średniowiecznej osady zaatakowanej przez siły nieczyste
There's something growing in the trees__Through time war prevails_____Wśród jeszcze żyjących kłamstw,
I think it's a different me________Thoughts fears cast aside_____Gnębiących ten Biały Ląd.. ____Face the consequence alone ____With honour - valour - pride
ciekawostką jest to że zniknęli z Bandcamp po chyba tygodniu. Podawali się za Islandczyków a ponoć są z Ameryki Pd.
Warto sprawdzić!
There's something growing in the trees__Through time war prevails_____Wśród jeszcze żyjących kłamstw,
I think it's a different me________Thoughts fears cast aside_____Gnębiących ten Biały Ląd.. ____Face the consequence alone ____With honour - valour - pride
Co by nie przepadło - @HUMAN polecał dziś na sb, przed jego testowym zamknięciem (na miesiąc), nowy album pochodzącego z San Francisco Succumb - jest to twór z panią na wokalu, wykonujący chaotyczną odmianę death metalu, sięgająca też po elementy black/death, jak i bardziej techniczne, czy też awangardowe rozwiązania, oscylujące w klimatach od Potral, Alltarage, po Gorguts, Ulcerate, czy Artificial Brain. IMO album zaciekawi niejednego zwolennika nowoczesnych form dm-u. Mnie, pomimo perfekcyjnej produkcji, zwiększona dawka chaosu nieco męczyła czasem, ale nadrabiali pojawiającymi się technicznymi wkrętami, czy też morbid-owskim zaciąganiem riffów. Płyta bardzo dobra, nie brak tu pomysłów, lecz ode mnie wymaga to wyraźnej chęci na takie granie - nie jest to dm, do słuchania na co dzień.
Wciągnęła mnie ta muza, jakaś taka jesienna opowieść o duchach, w w zasadzie o jednym potężnym bożku. Nie dla każdego, ale na tyle oryginalna, że wstawiam tutaj. Może jeszcze ktoś się zaprzyjaźni z tym hmm darkfolkiem?
Jeszcze jedno; podobnież to sama elektronika i sample.
Wciągnęła mnie ta muza, jakaś taka jesienna opowieść o duchach, w w zasadzie o jednym potężnym bożku. Nie dla każdego, ale na tyle oryginalna, że wstawiam tutaj. Może jeszcze ktoś się zaprzyjaźni z tym hmm darkfolkiem?
Jeszcze jedno; podobnież to sama elektronika i sample.
Czyli jest szansa na Księżyc / Karpaty Magiczne dla nowego pokolenia? Bedzie słuchane.
Wciągnęła mnie ta muza, jakaś taka jesienna opowieść o duchach, w w zasadzie o jednym potężnym bożku. Nie dla każdego, ale na tyle oryginalna, że wstawiam tutaj. Może jeszcze ktoś się zaprzyjaźni z tym hmm darkfolkiem?
Jeszcze jedno; podobnież to sama elektronika i sample.
Będzie słuchane, lubię rodzimy folklor, a i Duch Gór zwany też Liczyrzepa wydawał mi się zawsze ciekawą postacią.
Z tym Księżycem dla młodego pokolenia coś może być na rzeczy, choć wydaje mi się że to muza dla cierpliwych; moje pierwsze wrażenie było, że jest nieźle, ale bez szału, a w tym momencie każdy kolejny odsłuch (a leci praktycznie na okrągło, co rzadko mi się zdarza) daje mi coś nowego, nawet w ostatnim kawałku, który mi się wydawał jako jedyny słaby, teraz słyszę jaki głębszy wymiar.
Elektroniczny folklor, i to swojski? Czemu nie, choć mroku tutaj za dużo nie ma, raczej ten Liczyrzepa to przyjazny bożek, się wydaje, jest..
Bardzo fajny ten "Duch Gór", folkowa i momentami rytualna elektronika. Bardzo przypadło mi do gustu. Sprawdzę zatem też tego drugiego pełniaka Vaget, bo wyraźnie warto.
brzask pisze: ↑4 lata temu
i jeszcze to.... Frummyrkrið - "Dauðans Myrkri"
ciekawostką jest to że zniknęli z Bandcamp po chyba tygodniu. Podawali się za Islandczyków a ponoć są z Ameryki Pd.
Warto sprawdzić!
Faktycznie, dobry materiał. Niewiele brakuje mu do bycia zajebistym, ale jest taki wszędzie tam, gdzie wchodzi elektronika. Czyżby Islandczycy, którzy spierdolili do Ameryki Południowej? Bo faktycznie, brzmi jak islandzka szkoła grania {Mysthyrming i Smarkidagny jak najbardziej skojarzone}, a są z Brazylii.
Możliwe że juz się niestety nie dowiemy bo słuch o nich zaginął...wielka szkoda.
There's something growing in the trees__Through time war prevails_____Wśród jeszcze żyjących kłamstw,
I think it's a different me________Thoughts fears cast aside_____Gnębiących ten Biały Ląd.. ____Face the consequence alone ____With honour - valour - pride
Holenderski Nodfyr to epicka opowieść o korzeniach i tożsamości. Na wokalu charakterystyczny głos znany z Bezwering. Wspaniała porcja epickiego metalu, momentami pagan metalu.Po czterdziestu minutach automatycznie odpalam powtórkę, bo tak piękne podróże i opowieści nie powinny być tak krótkie. Nodfyr stworzył album, nie boję się użyć tego słowa, genialny, jeżeli chodzi o stylistykę pogańską. Jak dla mnie zdecydowanie najlepsza, tegoroczna produkcja z gatunku Pagan/Folk.
Bdb polecanka. Uważam, że wszystkie projekty z udziałem wokalnym tego pana - Wederganger/Bezwering, Knoest, Gaistaz, Stormbreker - są godne uwagi. Albo ja po prostu uwielbiam jego głos, ale podejrzewam jedno i drugie
Bezwering dobra rzecz, chyba nawet na gruzach Wederganger powstali
znam Knoest też i nawet mam na limicie cd
Pozostałe jeszcze będę sprawdzał projekty
w ogóle jestem pod wrażeniem ilości kapel/projektów jakie wypuszcza scena niderlandzka...
There's something growing in the trees__Through time war prevails_____Wśród jeszcze żyjących kłamstw,
I think it's a different me________Thoughts fears cast aside_____Gnębiących ten Biały Ląd.. ____Face the consequence alone ____With honour - valour - pride
There's something growing in the trees__Through time war prevails_____Wśród jeszcze żyjących kłamstw,
I think it's a different me________Thoughts fears cast aside_____Gnębiących ten Biały Ląd.. ____Face the consequence alone ____With honour - valour - pride
Nie mam zbytnio pojęcia, gdzie to wrzucić w zbiorówkę, a nie chce mi się zakładać osobnego wątku - a że muza bardzo dobra, to może ktoś w przyszłości się skusi i takowy założy?
Fani Dead Can Dance, Chelsea Wolfe, Björk itp. mogą sprawdzić, czy spasuje im muza i śpiew znanej ze współpracy z Igorr wokalistki Laure Le Prunenec.
Kochane Metale! Poświęciłem dla Was pół godziny, żeby przebrnąć przez ten album. Nudny, ciągnący się jak guma do żucia przyklejona do buta raw metal w stylu hiszpańskiego 13th Moon powinen się Wam spodobać. Klimacik podbijają umiejętnie użyte klawisze i w ogóle, i w szczególe jest zajebiście... Tylko, że ja nie lubię takiej muzyki. Wiedząc jednak, że Wy ją lubicie, pozwalam sobie polecić ten słowacki death/ black.
Bloodmouth to nowy zespół powstały na australijskiej ziemi, a dokładniej w Canberra. Ich debiutancki album ukazał się dzisiaj pt. Unmanned nakładem Brilliant Emperor Records. Cóż więcej potrzeba wiedzieć o tym enigmatycznym tworze - w skład jego wchodzą muzycy powiązani ze sludgeującym dm/hc z Mental Cavity i stonerujacego sludge z I Exist oraz black/deathowego Ploughshare.
Muzycznie Bloodmouth porusza się wokół deathgrind, powerviolence oraz os dm-u, oscylując gdzieś w rejonach Nasum, Dying Fetus, wczesnego Pig Destroyer oraz Repulsion i Master. Jak większość australijskich tworów w klimacie i ten mnie wciągnął on od pierwszego odsłuchu. Polecam zatem i wam się zainteresować.
Ponownie Australia i młoda formacja o nazwie Sufferance, debiutująca wczoraj demem pt. For The Madness Beyond utrzymanym w klimacie staro-szkolnego death metalu spod znaku wczesnego Morbid Angel, Anglecorpse, czy Immolation
Ciekawy i nie tak oczywisty black metal ze Stanów czyli Gravenchalice i nowa płytka ,,samael"
There's something growing in the trees__Through time war prevails_____Wśród jeszcze żyjących kłamstw,
I think it's a different me________Thoughts fears cast aside_____Gnębiących ten Biały Ląd.. ____Face the consequence alone ____With honour - valour - pride
Co by nie przepadło - @HUMAN polecał dziś na sb, przed jego testowym zamknięciem (na miesiąc), nowy album pochodzącego z San Francisco Succumb - jest to twór z panią na wokalu, wykonujący chaotyczną odmianę death metalu, sięgająca też po elementy black/death, jak i bardziej techniczne, czy też awangardowe rozwiązania, oscylujące w klimatach od Potral, Alltarage, po Gorguts, Ulcerate, czy Artificial Brain. IMO album zaciekawi niejednego zwolennika nowoczesnych form dm-u. Mnie, pomimo perfekcyjnej produkcji, zwiększona dawka chaosu nieco męczyła czasem, ale nadrabiali pojawiającymi się technicznymi wkrętami, czy też morbid-owskim zaciąganiem riffów. Płyta bardzo dobra, nie brak tu pomysłów, lecz ode mnie wymaga to wyraźnej chęci na takie granie - nie jest to dm, do słuchania na co dzień.
PanLisek pisze: ↑4 lata temu
Starczy już, czemu każdy zespół łączący metal i industrial chce brzmieć jak Godflesh, a każdy łączący black metal i industrial jak Mysticum.
Lisiu, a takie cudeńka? Jak by dalej od GF....
no i żeby trójca sw była (chociaz to nie matalowce):
Generalnie stonerem gardzę jak Żydami i pedałami i cyklistami, ale ten nie brzmi jak stoner, a przynajmniej nie taki smętny, doomowaty. Dużo w tym heavy i pewnie dlatego przypadło mi do gustu.
TITELITURY pisze: ↑4 lata temu
Generalnie stonerem gardzę jak Żydami i pedałami i cyklistami, ale ten nie brzmi jak stoner, a przynajmniej nie taki smętny, doomowaty. Dużo w tym heavy i pewnie dlatego przypadło mi do gustu.