Posty: 11125
Uroczo pan urlopuje.
Ten konkretny Mark Stewart z czasem podoba mi się bardziej i bardziej.Dobre zestawienie
A ja powiem, źe to bardzo dobra płyta, tyko dość ciężka (by nie powiedzieć strasznie), a wszystko przez tak duże pokłady noise'a, który często popada w rejony kakofonii i staje się z lekka niestrawny na wiele odsłuchów na raz. Niemniej jednak nawiązania industrialne są jakby żywcem wyjęte z płyt Coil, czy też Chris & Cosey i Psychic TV, a to mi się już podoba bardziej, jak też pojawiający się tu i ówdzie funkowy groove basu nawiązujący chociażby do nagrań Material oraz okazyjne roots dub-owe wstawki. A tak btw. samego Marka S to nawet bardziej mi podchodzi jego debiut, który mimo, że obfituje w spore ilości sherwoodowskiego Dubu, to nader dobrze łączy się on w pokręcone i przyjemnie kolaże dźwiękowe z Coil-owskim i nie tylko Industrialem. W tym roku ukazała się też remasterowana reedycja albumu zawierająca dodatkowy dysk z niewydanymi wcześniej nagraniami o nazwie Lost Tapes, które to podchodzą mi chyba jeszcze lepiej, niż te z samego debiutu. Jak nie słuchałeś polecam sprawdzić.
Dzięki obadam jak najszybciej.



Zemdliło mnie po samym opisie.yog pisze: ↑7 lat temu Co tam raw black, odkryłem gotycki us power o progresywnym zacięciu. Coldwavowe bity pod pochody riffów jak wyjęte z jakiego Savatage, to jest to. Wokal taka mieszanka Roberta Smitha z Bowiem, zresztą typek występował na najlepszym Ayreonie, tylko tu brzmi lepiej.
Chyba śpiewają o Chrystusie.




