deathwhore
Tormentor
Posty: 4653
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej

deathwhore

Może to poranek, może to Overkill?
Nebiros pisze: 6 lat temuA w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian

Tagi:
Awatar użytkownika
Czit
Tormentor
Posty: 1163
Rejestracja: 9 lat temu

Czit

Faktycznie ten numer taki jakiś... rozklekotany. Kupy i dupy się trochę nie trzyma. Jednak jeden kiepski utwór to jeszcze nie wyrok. Do brzmienia nic nie mogę się doczepić.
yog pisze: 7 lat temu Uważanie Seasons in the Abyss za lepszą od South of Heaven istotnie nie da się wytłumaczyć inaczej, niż kindermetalstwem ;)
Awatar użytkownika
Piekielny Stolec
Master Of Puppets
Posty: 164
Rejestracja: 8 lat temu
Lokalizacja: Dupa

Piekielny Stolec

Kawałek nie ma szans z zajebistym Last Man Standing, ale nie jest taki zły. Mógłby być po prostu krótszy, bo trochę przynudza.
porwanie w satanistanie pisze: 7 lat temu Powiem uczciwie: może to po prostu taki poranek, ale znudził mnie ten numer. Brzmienie też coś nie bardzo takie.
Nie wiem w czym problem, według mnie brzmienie jest spoko.
Czasem idzie gładko, czasem jak po grudzie. Czasem jest ulga, czasem boli i piecze. Czasem czuć słabo, czasem dość mocno. Czasem wiele się nie ma, czasem całkiem sporo. Życie jest jak sranie...
Awatar użytkownika
Piekielny Stolec
Master Of Puppets
Posty: 164
Rejestracja: 8 lat temu
Lokalizacja: Dupa

Piekielny Stolec

Czasem idzie gładko, czasem jak po grudzie. Czasem jest ulga, czasem boli i piecze. Czasem czuć słabo, czasem dość mocno. Czasem wiele się nie ma, czasem całkiem sporo. Życie jest jak sranie...
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 17820
Rejestracja: 9 lat temu

yog

To przy okazji całość dokumentu poświęconego kapeli, noszącego tę samą nazwę, co powyższy utwór. Przynajmniej do tej pory całość, oglądałem tylko 2 pierwsze odcinki, ale zakładam, że przed premierą albumu to wychodziło i 6 jest ostatni (obym się mylił). Edit: Myliłem się, dodałem i 7. Edit 2: I ósmy - w formie playlisty.

Welcome To The Garden State (Official Documentary):

Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Nucleator
Moderator globalny
Posty: 1726
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: LIPSK

Nucleator

Po ostatnim, nieco słabszym The Grinding Wheel miałem obawy co do tegorocznego The Wings of War. Zastanawiałem się, czy Blitz i spółka są jeszcze w stanie przyłożyć czymś konkrentym. Sumienna "lektura" nowej płyty jednak szybko odarła mnie z wszelkich wątpliwości. Tak, to kolejna świetna pozycja w dorobku tej uznanej thrashowej formacji. Już otwieracz z rammsteinowym początkiem daje wszystko to, z czego znany jest Overkill: żywotne riffy, ładnie uwydatniona praca basu i no i rzecz jasna warkot Blitza, który mimo swojego wieku nadal nie oszczędza swoich strun głosowych. W wolniejszym Head of A Pin słychać nawiązania do płyt I Hear Black i W.F.O. , zwłaszcza w refrenie. Niemniej jednak przez lwią część czasu trwania The Wings of War Overkill nie oszczędza się i dostarcza pociski pokroju Batshitcrazy czy Out on the Road-Kill, ociekające energią i werwą. Naprawdę, wiele kapel mogłoby pozazdrościć panom z Overkill sił witalnych.

Ponadto każda z kompozycji osadza się w głowie. Czy to przez świetne, zaciagające gitary w refrenie A Mother's Prayer, czy przez nawiązujące do The Years of Decay Distortion - nie ma tu obecnego na poprzednim albumie mielenia motywów bez polotu i ładu. Najlepszy numer zostawiłem na koniec - mowa o Welcome to the Garden State. Numer mocno osadzony w punku, ale podlany charakterystycznym dla Amerykańców stylem i ciężarówką testosteronu. Po prostu morderca, coś jak Electric Rattlesnake, tylko jeszcze ciężej przy nim usiedzieć spokojnie.

Świetna płyta po prostu. Jakby to ujął Hajasz - Overkill znów pokazał sceptykom solidnego fucka.
Ryszard pisze: 7 lat temu Trochę za dużo wina, przystojny kolega w koszulce Dissection, At the Gates z dyktafonu... I zaraz pedałują się tekie satany w parku na ławce, za ręce się trzymają... Teczowy Black Metal hahahaha
Awatar użytkownika
karp
Fallen Angel Of Doom
Posty: 358
Rejestracja: 8 lat temu
Lokalizacja: Warszawa

karp

Muszę chyba dołączyć do zachwytów nad nowym Overkillem. Oczekiwałem albumu solidnego i nic ponadto, zwłaszcza, że udostępnione wcześniej Last Man Standing takie właśnie było - solidne i nic więcej. A tu proszę - Overkill spuścił mi wpierdol, który skompresował na jednym albumie . Takie wałki jak choćby wspomniane przez przedmówcę Welcome to the Garden State czy Batshitcrazy łoją w głośnikach aż miło. Dużo też fajnych melodii (jak w Hole in My Soul) i ogólnie tego charakterystycznego dla Overkill groove i chwytliwości. Album może nie wybitny, ale na pewno więcej niż tylko dobry. Zespół siedzi sobie w jednej niszy i radzi sobie w niej od tylu lat tak dobrze, że nawet nie musi z niej za specjalnie wychodzić, żeby nagrać coś porządnego.
Awatar użytkownika
CzłowiekMłot
Moderator globalny
Posty: 2623
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Festung Posen

CzłowiekMłot

Tak jak napisaliście wcześniej - po dość przeciętnej, pozbawionej hitów poprzedniczce wszyscy spodziewaliśmy się raczej standardowego wydawnictwa bez fajerwerków. Nic bardziej mylnego! "Skrzydła Wojny" zawierają wszystko co najlepsze w tym zespole. Wiadomo, że przełomowych kompozycji tu jak na lekarstwo i tak jest już niemal 20-tu lat. Cóż z tego jeśli wokale niezniszczalnego Blitza radują, solówki chwytają za wątrobę, a partie nowego perkusisty leją po czerepie jak stara tłuczkiem. Zajebisty album, dorównujący Ironbound i White Devil Armory.
Za niecałe 2 tygodnie widzę ich w Gdańsku i już wiem, że bez zapasowych pieluchomajtek się nie obędzie.
Non Stop Kolor!

Browar, knajpa, dupy i metal!
Elementw
Master Of Reality
Posty: 204
Rejestracja: 7 lat temu

Elementw

Co do samych kompozycji to bdb. Ale albo mój CD jest wadliwy albo album ma brzmienie poniżej krytyki. Kawałek bonusowy , choć ciszej nagrany, brzmi o wiele lepiej. Sprawdzałem CD na dwóch sprzętach.
Awatar użytkownika
Piekielny Stolec
Master Of Puppets
Posty: 164
Rejestracja: 8 lat temu
Lokalizacja: Dupa

Piekielny Stolec

Wczoraj odsłuchałem sobie na TyTubie ten album i muszę rzec, iż... jest to, kurwa, ekstra petarda! Każdy kawałek mnie zachwycił, każdy ma coś do zaoferowania - nie ma żadnych fillerów, same killery. Chłopaki pokazali, że stary człowiek i może. Może ostro i dynamicznie, jak mało kto! Wielu dużo młodszych od nich może im co najwyżej skoczyć. Porównań do ich poprzednich dokonań nie czynię, bo wcześniej nie znałem, jakimś cudem, tego zespołu. Ten album to ostateczny i niepodważalny argument, by wreszcie tę bandę poznać.
Czasem idzie gładko, czasem jak po grudzie. Czasem jest ulga, czasem boli i piecze. Czasem czuć słabo, czasem dość mocno. Czasem wiele się nie ma, czasem całkiem sporo. Życie jest jak sranie...
Awatar użytkownika
Vortex
Tormentor
Posty: 3086
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Strzałkowo

Vortex

Osz w ryjo, po tym co pisaliście spodziewałem się dobrego krążka, ale nie takiej petardy, zakurwisty jest ten album, pięknie buja ach przy piąteczku miodzio!!!!!!!!
"Between Shit and Piss we are Born"